karola75 Śmiech to zdrowie!
Temat: wolna dyskusja na temat czy to jeszcze homage czy już fake
Hmmm... czy ja wiem, mysle, ze moze nawiązuje tym zegarkiem bedąc w pracy do swojego hobby? Ja bym tak zrobil na jego miejscu... A to czy nurkuje z nim czy z komputerkiem to inna sprawa - zapewne Rolex spokojnie czeka na jachcie
Posiadanie przez hobbystę, pilota szybowca np jakiegoś wypasionego pilota od IWC np nie świadczy o tym, ze uzywa go jako poważny instrument bedąc w powietrzu
Dokładnie o to mi chodziło. Przecież ktoś, kto interesuje się lotnictwem i lata samolotem/śmigłowcem/szybowcem niekoniecznie musi mieć lotnika na ręku. A biorąc pod uwagę zamożność społeczeństwa w Polsce, nikłość zainteresowania zegarkami i ilość Submarinerów, zaryzykuję twierdzenie, że nie ma człowieka w Polsce, który nurkuje z Submarinerem na ręku. Nawet jeśli ma, to używa go jako EDC, a do nurkowania ma inny, znacznie tańszy zegarek. Zresztą nie tylko w Polsce. Na wus widziałem zdjęcie Submarinera i jakiegoś taniego kwarcowego divera, bo "chyba musiałbym być głupi, żeby iść pod mętną wodę z Submarinerem na ręku, jeśli do tego jestem praktycznie pewien, że walnę o coś ręką."
Nie sądzę także, że właściciel oryginalnego Rolexa patrzyłby ze spokojem, gdy jego współpracownicy, i do tego podwładni, mają podróby Rolexa. Właśnie... Jak czytałem o tych kolegach, co to podróby na rękach, bo szef ma oryginała, to przypomniałem sobie o czymś. Pamiętacie scenę z pierwszego odcinka "Alternatyw 4", gdy docent Furman poszedł do prezesa spółdzielni podziękować mu za przydział mieszkania?
"- Potem starałem się o profesurę, bo u nas wie pan nastał szef, a to był zapalony myśliwy. Ja trzy lata kompletowałem ekwipunek. Czy pan zdaje sobie sprawę? Bo tak, buty, wysokie buty takie specjalne, strzelby, dubeltówki... no... kapelusiki takie z piórkiem... o, torby myśliwskie. Kosztowało mnie to majątek.
- No wyobrażam sobie.
- Prezesie, ale jak ja się napracowałem, bo to trzeba było w nocy wstawać, po tym lesie łazić, zimno, mokro. I właściwie wniosek był gotowy, tylko podpisać... No i szefa wywieźli na taczkach, ja nawet nie wystrzeliłem... ach, nie ważne, napijmy się."
Włazidupstwo, szczególnie w pracy, było, jest i będzie...
Wracając do meritum. Nie wiem chłopaki, ale mam takie wrażenie, że my - przez swoje miłośnictwo - mamy "skrzywione" spojrzenie na podróbki, bardziej skrzywione od tej "zdrowej" części społeczeństwa. Otóż w Polsce przyzwolenie na podróbki jest powszechne. Podróbki zegarków, odzieży, butów, wszystkiego praktycznie. Dlaczego? To się po prostu wiąże z tym, że bardzo trudno przezwyciężyć pewne społeczne nawyki wyrosłe na gruncie komunizmu. Społeczne, czyli "niczyje" było przecież prawie wszystko. Wyniesienie np. czegoś z pracy nie było kradzieżą, a dobrze odbieranym kombinatorstwem. Nadal tak się dzieje, choć na mniejszą skalę. Musi trochę czasu upłynąć zanim ludzie sobie zaczną zdawać sprawę, że nic nie jest "niczyje", wszystko ma swojego właściciela, nawet coś takiego ulotnego jak pomysł na coś.
Dochodzi jeszcze coś zwane "kulturą brukową". Z tego, co pamiętam moda na Breitlingi przyszła wraz z jakimś polskim filmem, w którym to jakiś bohater nosił takie coś na ręku. Na pniu zeszły wszystkie podróby Breitlinga na allegro. Najśmieszniejsze jest to, że jak wieść gminna niesie w tym filmie aktor też nosił podróbę na ręku.
To zachowanie wykracza zresztą poza podróbki zegarków. Moja żona robi biżuterię. Dostaje wiele zamówień typu: "Ja bym chciała korale dokładnie takie jakie nosiła np. Magda Miołek w "Śniadaniu bez pytania" czy jakoś tak. Gdy moja żona zidentyfikuje wszystkie kamienie, wyliczy cenę i poda ją, to najczęściej słyszy odpowiedź: "A nie można taniej? Powiedzmy jakieś inne sztuczne kamienie, które wyglądają identycznie, ale są znacznie tańsze?". Te same tłumy, które oglądają "M jak miłość", czytają (a raczej oglądają) "Na żywo" czy inne tego typu badziewia, robią to, bo chcą żyć cudzym życiem. Ich własne życie jest dla nich tak mało interesujące, że wolą żyć w wirtualnym świecie. Zachowywać się tak jak "gwiazdy", wyglądać jak one. Jeśli nie stać ich na to samo oprzyrządowanie, to wystarczy substytut, byle wyglądał tak samo jak oryginał. Co więcej - oni potem są dumni z tego, że noszą tak samo wyglądające ubrania jak jakaś "gwiazda" za ułamek ceny.
"Bo po co przepłacać?" - nadal właśnie tak wygląda bardzo powszechne przyzwolenie na podróbki. Nie oszukujmy się. Dla 99 procent Polaków wydanie więcej niż 300 PLN na zegarek jest lekkomyślnością, rozrzutnością jeśli nie idiotyzmem. Podejrzewam, że ci sami ludzie bez mrugnięcia okiem akceptują kupno w tej cenie "imitacji" znacznie droższego zegarka. I dopóki to się nie zmieni, nasze rozważania o tym co to jest podróba, co to hommage, są tylko dla nas. Dla nich to czysto akademickie rozważania bez znaczenia.
Ale próbować trzeba.
Źródło: chinawatches.pl/viewtopic.php?t=1264